piątek, 19 czerwca 2015

Arcore



    Do Arcore przyjechaliśmy pociągiem z Bergamo opóźnionym o godzinę. Ze stacji do hotelu doszliśmy w 15min. W miasteczku panowała cisza (być może ze względu na porę dnia, godz 13.30). Po drodze mijaliśmy puste pomieszczenia handlowe, odrapane bloki, a także chodnik w nie najlepszym stanie.

Trochę przeraził nas ten widok ponieważ miasteczko nie zapowiadało się interesująco.
W hotelu (o nim już w następnym poście) odpoczęliśmy i udaliśmy się do restauracji „Roxy”, poleconej przez recepcjonistkę.
Kelner nie obsłużył nas miło, a wręcz ze sporą niechęcią. Dostaliśmy pomieszane pizze (jedna miała część składników, które powinna mieć druga i na odwrót), jednak pierwsza, oryginalna, włoska pizza i spora ilość białego wina sprawiły, że zadowoleni wyruszyliśmy na poszukiwania toru wyścigowego Monza (o nim już niedługo).
Następnego dnia przed wymeldowaniem udaliśmy się na mały spacer po miasteczku. Kupiliśmy pyszne sorbetowe lody (które trzeba nieco ocieplić w dłoniach, aby je łatwiej wyjąć z pojemnika). 




Arcore pozostawiło wrażenie małego miasteczka, w którym nic nas nie zainteresowało. Nie było wyjątkowych miejsc do zwiedzania, ani ciekawych atrakcji na wolne chwile.

-------------------------------------------------------------


To Arcore we arrived by one hour late train from Bergamo. From the station to the hotel we would walk for 15 minutes. The town was quiet (maybe because of the time of day, at 13.30). Along the way we passed empty commercial spaces, shabby blocks and destroyed sidewalk.
This view frightened us a bit because the town looked nothing like interesting.
In the hotel (I’ll write about it in the next post) we rested and afterwards we went to “Roxy” restaurant  recommended to us by the receptionist.
The waiter wasn’t nice, even treated us with considerable reluctance. We got messed up pizzas (part of the ingredients that should be on the other pizza and vice versa), but first original Italian pizza and a large amount of white wine made us happy and we went on the lookout for the Monza race track (I’ll write about it soon).
The next day, before checking out, we went for a little walk around the town. We bought a delicious sorbet ice cream (we had to warm it a bit with our hands to make it easier to remove from the container).
Arcore left us with the impression of a small town where there was nothing interesting to do. It was a place not a bit unique to visit with no interesting attractions for a free time.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję :)