niedziela, 1 kwietnia 2012

Kaziuki w Ochli 2012

Wszędzie tam, gdzie mieszkają przesiedleńcy pochodzący z Wileńszczyzny, były i są organizowane „Kaziuki” mające znaczenie dla podkreślania tożsamości tych środowisk.
Pamięć o tej tradycji przywieźli na ziemię lubuską przesiedleńcy wywodzący się z Wileńszczyzny.
Kaziuk (lit. Kaziuko mugė) to odbywający się w Wilnie od 1636 roku, jarmark odpustowy w dzień świętego Kazimierza. 
„Kaziuki” były zawsze okazją także do zabawy. W jego trakcie odbywały się ongiś pochody na czele z kuglarzami i przebierańcami. Organizowano zawody w smażeniu blinów czy ubijaniu masła. Jarmark dawał moc wrażeń i był wydarzeniem znaczącym, o specyficznym kolorycie.
Jeśli macie ochotę poczytać więcej o tym święcie to zapraszam do przeczytania tego artykułu 


Niestety na takich imprezach jestem absolutnie pochłonięta atmosferą i szukaniem nowinek kulinarnych, tak więc wybaczcie mi brak ciekawych i w miarę przyzwoitych zdjęć ;)


To moja pierwsza w Polsce taka impreza i muszę przyznać, że było bardzo fajnie :) Minusem był brak organizacji: przepełnione parkingi, utrudniony wyjazd (samochody parkowane były po obu stronach ulicy), a w kolejce po bilety trzeba było czekać ok. 20-30min (2 kasy). Impreza ta była organizowana już po raz ósmy i ponoć za każdym razem są takie problemy, ale.. skupmy się na przyjemniejszych rzeczach :)


Po wykupieniu biletów (6zł/os) mogliśmy swobodnie chodzić pomiędzy kolorowymi straganami, zaglądać do chatek (które poza takimi imprezami można zwiedzać z przewodnikiem), a także odpoczywać na ławeczkach i słuchać muzyki ludowej.


Stoisk z kolorowym rękodziełem była cała masa! Dla mnie raj! ;) Wspaniałe pisanki robione na setki sposobów; dziergane, malowane, strugane, piękne rzeźby, palemki, koszyki, kolorowe wiatraki, obrusy haftowane, wyroby z wosku, ceramika.. po prostu najróżniejsze cudeńka ręcznie robione :) 







Pyszne domowe ciasta, krówki, pierniczki na miodzie gryczanym, obwarzanki, grillowane oscypki, miody pitne, kwas chlebowy, piwo i wino regionalne, a przede wszystkim pajdy chleba ze smalcem,  bliny czy cepeliny (o nich postaram się napisać już wkrótce na drugim blogu). 


Do tego wszystkiego przygrywała muzyka lokalnych zespołów, a także.. 


.. dźwięki z ponad 100letniej katarynki


Ponieważ zawsze zabieram jakieś pamiątki z nowych miejsc, tym razem moimi zdobyczami okazały się: swojska kiełbasa, chleb, miód pitny, kwas chlebowy, a także piwo czekoladowe :)


Polecam Wam odwiedzenie tego miejsca, ponieważ oprócz Kaziuków organizowane są tam również inne ciekawe imprezy.
Tu znajdziecie kalendarz wydarzeń.


 Zapraszam Was również do obejrzenia filmiku z tej imprezy




Wyświetl większą mapę

7 komentarzy:

  1. świetne zdjęcia! poczułam klimat świąt mimo niesprzyjającej aury za oknem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i pięknie! Udało Ci się Olivio pogodzić, zmysł fotograficzny z kobiecą podnietą zakupową. Ten Jarmark co roku się rozrasta, jeśli chodzi o ilość zwiedzających. Organizatorzy mogliby lepiej zadbać o uczestników, tym bardziej, że pobierają opłaty. Reasumując: tłoczno, gwarno, kolorowo i apetycznie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też byłem na "Kaziukach" i podobało mi się. Sam napstrykałem sporo zdjęć. Lubię tego typu imprezy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykła relacja, od kolorów aż dostałem oczopląsów. Bardzo fajne takie spotkania, kontynuują tradycję, gratka dla najmłodszych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe fotki i filmik godny Oskara;D Również tam byłem i fajnie jest wiedzieć, że gdzieś w sieci znajduje się tak wspaniałe podsumowanie tego święta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, Wielkanoc już blisko :) Uwagę moją zwróciło malowanie pisanek. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa relacja. Pamiętam odpusty w Prostymi, która słynie z produkcji Kóz z ciasta. :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)