wtorek, 14 grudnia 2010

Pyszności z Loulé

Market, na który trafiliśmy był głównie spożywczy. Na zewnątrz było bardzo dużo stoisk ze świeżymi owocami i warzywami – naprawdę, nie widziałam takiego wyboru jeszcze nigdy ;) Wśród stoisk znaleźliśmy bramę, która prowadziła do sporej hali.
























A tam, oprócz wyrobów ręcznych (kapcie, ramki czy piękne słoiczki do miodu)


Najróżniejsze przyprawy
























I wszelkie wspaniałości smakowe ;) Skusiliśmy się na kilka słodkości ponieważ aż uśmiechały się do nas zza szyby :) Wyroby były słodkie i przeważnie z ciasta francuskiego. Najbardziej zasmakował nam „ Filho com Miel”. Były to rożki w kształcie róży polane pysznym miodem.














































W drugiej części hali były stoiska rybne. 

Atmosfera była super. Uśmiechnięci sprzedawcy, miło zachęcający do kupna (nie było to nachalne, ani nieprzyjemne jak często zdarza się w Polsce), duży wybór i.. te stare wagi.. kiedy ja je widziałam ostatni raz?..



A tu bacalhau czyli solony dorsz.

„Zamiłowanie Portugalczyków do bacalhau ,a swe źródła w XVIw., kiedy ich statki rybackie przemierzały łowiska Nowej Fundlandii. Wody te obfitowały w dorsze, które trzeba było zakonserwować na czas podróży powrotnej do Europy. Pomimo licznych gatunków Świerzych ryb u wybrzeży kraju, bacalhau pozostaje ulubionym przysmakiem Portugalczyków – podobno potrafią go przyrządzić na 365 sposobów”  („Portugalia – dookoła świata”)

Niby taka sławna rybka a w żadnej restauracji się z nią nie spotkałam. Wielka szkoda bo miałam ochotę wypróbować jeden z tych 365 sposobów :)


Bardzo podobało mi się takie urozmaicenie i nie żałowałam, że trafiliśmy na ten market. Zamiast pamiątek w postaci małych drobiazgów kupiłam pakowane orzechy (gatunki mało spotykane u nas w sklepach), babeczki,  migdały a także migdały w figach :) Myślę, że to świetny pomysł na małe prezenty z jakiegoś kraju :)


8 komentarzy:

  1. z chęcią przepuściłabym tam małą fortunę:) a taką wagę widziałam kilka miesięcy temu w warzywniaku na Górczewskiej, więc u nas jeszcze są:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko tam piękne. Mnie tylko rozczarował fakt, że we wrześniu prawie nie było już fig.. :( W Turcji w tym czasie byłyu dosłownie wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie spróbowałaś bacalhau? no ładnie :)

    możesz sobie zrobić sama w domu, nie wiem wprawdzie, gdzie kupisz solonego i suszonego dorsza w Polsce, ale jak już Ci się uda to u mnie jest przepis na bacalhau a bras. Pycha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bajkowo i kolorowo, jak na targowisku próżności, tylko mieć kasę i wydawać, a potem wszystkiego próbować smakować i popijać dobrym winem.. ach..;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ola - ja też przepuściłabym tam niezłą sumkę i bardzo żałowałam, że mamy tylko bagaże podręczne :(
    Ajka - ja fig chyba również nie widziałam, ale może dlatego, że ich nie szukałam ;)
    Ewa - to jak następnym razem przywiozę to "cudo" to z pewnością skorzystam z Twojego przepisu :)
    Absolutely Abstruse - noooo, są super! :)
    Sabvelso - zgadzam się w 100% :)
    Pozdrowionka dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam solonego dorsza, też chcę!

    OdpowiedzUsuń
  7. migdały w figach! ciekawie mogą smakować.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)