środa, 17 listopada 2010

Wieczorne polowania.

Po aktywnych dniach i plażowaniu przychodził czas na wieczorne polowanie ;) Polowanie na specjały kuchni portugalskiej.

Pierwszy wieczór należał do restauracji Nektar & Ambrozja. Wiele dobrego przeczytaliśmy o niej w Internecie więc decyzja była szybka. Restauracja przyjemna i można powiedzieć, że z ciut wyższego poziomu. Oryginalne przystawki (oliwki z pestkami, marchewka w oliwie z ziołami, twarożek, pasta sardynkowa, bułeczki, grzanki), ładny wystrój. Zamówiliśmy słynne grillowane sardynki (wychwalane w każdym programie podróżniczym o Portugalii). Okazały się okropne :( Twarożek, pasta i pieczywo było super, jednak sardynki.. fuj! Zero soli i innych przypraw. Oprócz tego obsługa interesowała się tylko klientami z Wysp Brytyjskich, po posiłku nie zapytano nas czy smakowało, czy mamy ochotę na deser.. ja tam wybredna nie jestem i do szczęścia mi to nie było potrzebne, ale jeśli wokół dzieją się takie rzeczy to czemu mają być wyjątki? B. stwierdził, że nie lubi takich „sztywnych” restauracji, gdzie ocenia się człowieka po wyglądzie i podaje się 1000 sztućców do jednej potrawy, więc już wiedzieliśmy gdzie nazajutrz polować na pewno nie będziemy ;)

Następny wieczór spędziliśmy w restauracji Azul. Troszkę nadgorliwy szef (tak przypuszczam) kelnerów sprawił, że poczułam się nieswojo. Jednak po dłuższej obserwacji było już tylko lepiej. Okazało się, że to prawdopodobnie perfekcjonista z ciętym humorem ;) B. czuł się dobrze, a jak już spróbował kurczaka piri piri to był wręcz zachwycony. Ja wybrałam zwykłego kurczaka i również mi smakował. Jak dla mnie kuchnia była typowo domowa i wolałabym coś wysublimowanego – czegoś, co by mnie zaskoczyło.. Nawet deser był normalny. Jednak panująca tam luźna atmosfera, mili kelnerzy, dobre ceny i kurczak piri piri sprawiły, że ostatni wieczór również spędziliśmy w tej restauracji :)

A po kolacji mały spacerek nad ocean.. po plaży.. przy muzyce świerszczy.. tęsknię















Wyświetl większą mapę

11 komentarzy:

  1. Ja w ogóle sardynek nie lubię, ani naszych małych ani tych ich wielkich i prezyprawy nic tu nie pomogą. W Portugalii tylko espada, ew dorsz, ale niesolony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj,oj..Olivio, fotki coraz ciekawsze.Piękne te uliczki z zachęcającymi do wejścia sklepikami i barami.Wieczory smaków, muzyki i rozgrzanego powietrza i tylko ta..., tęsknota za mazurskimi komarami, eh.. ;) Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg, a serce na plaży sprawia, że domyślam się, o czym będzie w szóstym odcinku ;) Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajka - niestety w menu nie było wyboru ryb? :( a szukałam bardzo uparcie tej co polecałaś w swoich postach o Portugalii. Jedyne co widziałam to rybka na świeżo, a reszta to mięsa i angielskie dogodności (hamburgery, hot-dogi, żeberka, steki itp.)
    Sabvelso - czy mazurskie komary są wyjątkowe? :>
    nie mam pojęcia jakim torem biegną Twoje myśli, ale mogę zdradzić, że następny odcinek będzie w mniej kolorowym klimacie niż do tej pory ;)
    Pozdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie tam wieczorem. Portugalskiego jedzenia w oryginale nie miałam szansy spróbować, a przećwiczywszy portugalskie jedzenie w PL, jak dla mnie było za mało doprawione:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie tam, klimatycznie wieczorową porą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, w Nektarze i Ambrozji byłam w jednym z ostatnich dni pobytu. W mundurku, bo szukaliśmy współpracujących restauracji na przyszły sezon (takich, co to mamy je polecać, a goście dostaną tam zniżkę). Więc kelnerzy skakali wokół mnie i koleżanki jak myszoskoczki i postarali się co do jedzenia. Ale klimat zupełnie nie ten... Zresztą i tak zawsze powtarzałam moim gościom, ze im gorzej wygląda restauracja, tym lepsze jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Olivio, komary mazurskie są bardzo złośliwe.Ostatnio, nad, Mamrami, pewnej parze porwały namiot ze stelażem. ;)
    Moje myśli biegną zawsze jednym torem, na końcu którego, leży sporo wykolejonych lokomotyw, dlatego ostatnio korzystam wyłącznie ze starego auta ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ola, Robert - zgadzam się :) wieczorem jest taki inny klimat :)
    Ewa - ja też chcę taką pracę :) czym dokładnie się zajmujesz? ;)
    Sabvelso - no to ja się na mazury nie wybieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och... kto by nie tęsknił... :) śliczne to zdjęcie z plażą i sercem.. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fotki świetne, Gratuluję :) Właśnie przymierzam się do lustrzanki i chyba przyspieszę zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem rezydentką biura podróży. Polecam, super przyjemna praca, tylko trzeba naprawdę lubić ludzi :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)