poniedziałek, 22 listopada 2010

Krajoznawcza Kasia

Po dojściu do hotelu z naciągniętą stopą usiadłam na łóżku, obejrzałam ją dokładnie: brak skaleczeń, brak opuchlizny -  w takim razie nic mi nie dolega! Szybkie spojrzenie w ogólny 3-dniowy plan i po paru minutach byliśmy w drodze do Alte.
Miasteczko wybrałam ze względu na małą, ale bardzo ciekawą ilość informacji o nim (o nich w następnym wpisie ;)) 
Kaśka (GPS) poprowadziła nas takimi drogami, że w pewnym momencie myśleliśmy, iż będzie potrzebny ciągnik, aby wydobyć nas z błota.. W drodze powrotnej postawiliśmy na drogowskazy.. wyszło nam o 1km więcej i.. 30min szybciej… no cóż.. nasza Kasia z pewnością ma zakodowany tryb krajoznawczy ;) i każda jazda z nią to wielka niespodzianka. Tym razem do celu przejeżdżaliśmy dróżkami z utwardzonego piasku, wokół zagajników pełnych drzewek pełnych pomarańczy, cytryn, granatów (pierwszy raz widziałam takie wspaniałości), przez dróżkę w przebudowie pełną błota, opustoszałe wioski.. widoki były wspaniałe w porównaniu z drogą powrotną – autostradą. 
Wjechaliśmy do Alte.




Wyświetl większą mapę

3 komentarze:

  1. Olivio, opis jak zwykle wciągający w akcję, ale jedno zdjęcie, powoduje niedosyt ;) Spodziewałem się więcej zdjęć tych drzewek: cytryn,pomarańczy,granatów, no i koniecznie tej chorej stopy - w widoku do pół uda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęć drzewek owocowych niestety nie będzie ponieważ droga była tak fantazyjna, że ciężko byłoby robić fotki ;) no i tej chorej stopy też nie będzie.. postaram się to jednak nadrobić następnymi fotkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to lubisz dawkować emocje!!!

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)