niedziela, 7 listopada 2010

Golden Hour


Jestem zachłanna.
Jeśli chodzi o spacerowanie plażą, słuchanie szumu fal, stąpanie po wodzie, wchłanianie ciepłych promieni słońca.. najchętniej zabrałabym to wszystkim wokół, by tylko móc delektować się tym najmocniej jak to możliwe.. a jednak wiem, że to by nie starczyło..  Zawsze będzie niedosyt i tęsknota..

W pierwszy dzień zabrałam B. na „spacer” plażą. Prowadziłam go po skałach, by tylko dostać się na sąsiednią plażę. To nic, że szliśmy po kolana w wodzie, a fale uderzały o nas tak mocno, że przeprawa małego fragmentu trwała ok. 20min. ja pędziłam dalej.. by dostać się na następną plażę trzeba było już wejść do miasteczka i poszukać zejścia. Ruszyliśmy wysokimi i długimi schodami (widoki z nich były wspaniałe). Znaleźliśmy się w miasteczku - jak się później okazało -  Olhos d’Agua. Troszkę pobłądziliśmy i wyszliśmy na wspaniałą plażę – Falesia. Ta plaża z pewnością ciągnie się kilometrami. Otaczające ją czerwone klify, cieplutki piasek sprawiły, że.. usłyszałam: „możemy już wracać?”  Niestety, B. ma swoje granice spacerowania, natomiast dla mnie w takich momentach czas nie istnieje.. przyznam, że był wystarczająco cierpliwy ;) Wracaliśmy już miasteczkami, by poznać inną drogę. Żałowałam, że nie mam aparatu, ale przecież wycieczkę można powtórzyć.. i wtedy się stało.. naciągnęłam jakiś mięsień w stopie.. ledwo doszłam do hotelu.

Później już udało mi się zrobić zdjęcia tylko w ostatni dzień pobytu o ulubionej porze.. magicznej :)













Wyświetl większą mapę

7 komentarzy:

  1. Ech, cudownie! Takie zdjęcia mogłabym oglądać godzinami1 Wielkie dzięki za przywoływanie miłych wspomnień z Portugalii ;)

    Mam nadzieję, że stopa się szybko wykurowała?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałam zobaczyć klify w Falesii ale niestety nie starczyło czasu! Cieszę się że widze je chociaz tutaj:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, nie pokazuj tak pięknych słonecznych zdjęć w taką pogodę za oknem:))) Rozumiem ten niedosyt i zachłanność słonca!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewa - ja właśnie oglądam je godzinami - tak mi tęskno w tamte klimaty :( stopa.. dopiero zaczęłam normalnie chodzić ;)
    Ajka - to wymieniamy się idealnie, bo ja podziwiam u Ciebie miejsca, w które z pewnością nie zawitam tak szybko ;)
    Ola - takich zdjęć mam w zapasie jeszcze trochę, może przegonię nimi te pochmurne dni? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej kolega. Gratulujemy piękny blog i piękne zdjęcia. Uważam to za całkiem miły. Podróżowanie

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem doskonale, kiedy taka plucha za oknem to jeszcze bardziej tęskno... Dobrze, że są wspomnienia i fotografie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Olivio, masz doskonałe wyczucie jeśli chodzi o wybór pory dnia na fotografowanie. Te popołudniowe słońce, rzeczywiście daje piękne klimatyczne światło, i jeszcze te niepospolite barwy otoczenia. Ładnie to wszystko się komponuje. No cóż, mieszkamy w takim klimacie - jakim mieszkamy.Przez większą część roku dominuje szarość, dlatego trzeba łapać aparatem, wszystkie te piękne chwile, by móc się potem nimi nasycać w oczekiwaniu wiosny, lata, jesieni ;) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)