czwartek, 14 października 2010

Wschód słońca nad Arguineguin

Ranki rozpoczynały się tak samo: wstawałam ok. 8.00, kierowałam się na balkon i podziwiałam.. niekończący się ocean, melodię jaką wybijały jego fale i powoli budzące się słońce.. no właśnie.. jak to możliwe, że o tej godzinie nie było go jeszcze na niebie? Szarość o tej godzinie była dla mnie całkowicie niezrozumiała, ale działało to na moją korzyść, ponieważ godzina była idealna, aby zobaczyć wschód słońca, który zawsze omijam z powodu  słabej porannej motywacji.
We wtorek obudziłam się ciut wcześniej i z zaspaną miną poszybowałam windą na 9 piętro, najwyżej, aby nic nie mogło zasłonić mi widoku. Było jeszcze szarawo i mogłam poszukać sobie dogodnej lokalizacji  Czekałam, czekałam długo. Po 20-stu minutach dojrzałam promyki w chmurach.  Słońce nieśmiało przebijało się przez pasek chmur, który sama nie wiem skąd się wziął.
Od tamtego dnia do naszego wyjazdu wschód wyglądał zawsze tak samo: nagle nadchodziła rozległa chmura, a z niej dyskretnie przebijały się promyki .. Widok wspaniały i niezapomniany :)  Z radością popędziłam po torbę i z aparatem ruszyłam do miasteczka :) 









Wyświetl większą mapę

8 komentarzy:

  1. Widzę, że wakacje należą do udanych :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne miejsce, nie bylam tam nigdy, zdjecia wyjatkowo udane! No i ten wschod slonca!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia! Szczególnie ciekawe - nr 5 :)

    pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocze kolorki domków. I ten wschód... Słońce jest niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dźwięk gitary, beczenie owiec, dzwonki i ten wschód słońca niespotykany gdzie indziej. Ah...,tylko pasterze mogą tak podróżować ;)
    To z pewnej książki, ale nie cytat.
    Ładne foty, wybieram drugą od dołu.Pozdrawiam!
    Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne widoczki :) Wschód słońca faktycznie niezapomniany. No to widzę że urlop udany :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)