środa, 13 października 2010

Chcę do SPA!!

Przyznam się.. całe 3 dni siedzieliśmy w hotelu.. Nigdzie nie chciało mi się ruszyć. Zniknęły, planowane miesiącami, pomysły na poznawanie wyspy, zabrakło chęci na jakiekolwiek spacery.. liczył się basen (lekko przełamałam strach do głębszej wody :)), leżaki, słońce, pyszne jedzenie i SPA! Kociak mnie nie poznawał. Przecież to ja tygodniami opowiadałam gdzie będziemy jeździć, co zobaczymy, to specjalnie dla mnie wynajęliśmy samochód, by zwiedzić tę niewielką wyspę.. 
Pragnęłam odpoczynku, a obrazy jakie zapamiętałam podczas lądowania (suche, szare góry) upewniały mnie, że wcale nie muszę ruszać się z hotelu.. zdecydowałam, że będzie to tydzień słodkiego lenistwa.
W poniedziałek (po 3 dniach leniuchowania) pogoda się troszkę zmieniła (czyt. przybyło może z pięć chmurek), więc postanowiliśmy, że to dobry czas by odpocząć od leżakowania i wykorzystać pełen bak chociaż w jakiejś części. Pojechaliśmy do pobliskiego Puero Rico, niestety nie było miejsc by zaparkować . To nas zniechęciło, więc postanowiliśmy wracać. W drodze Kociak stwierdził, że pojedziemy na wydmy do Maspalomas, a ja krzyczałam błagalnie: „chcę do SPA”……. Nie zapomnę tej zdumionej miny i szerokich oczu jakie zobaczyłam.. Kociak stwierdził, że mnie absolutnie nie poznaje i tym bardziej nie wrócimy do hotelu (złośliwość skorpiona chyba nie zna granic).
Po małym błądzeniu dotarliśmy na wydmy.. byłam sceptycznie oczarowana.. marzyłam aby je zobaczyć, morze miękkiego piasku otulone oceanem.. wdrapaliśmy się na kilka pustynnych pagórków.. pomoczyłam stopy w oceanie, poczułam wspaniale ciepły wiaterek na skórze..
Do hotelu wróciłam szczęśliwa.. z niecierpliwością oczekująca pierwszych promieni dnia jutrzejszego.. dnia poznawania naszego miasteczka.


2 komentarze:

  1. Podczas powodzi, skorpion błaga żabę aby wpław przewiozła go na drugą stronę rzeczki, gdzie był mały pagórek.
    -Nie przewiozę cię- odpowiada żabka, bo ty mnie użądlisz i zdechnę.
    -Nie użądlę cię - mówi skorpion i przysięga na wszystko.
    Po wielu błaganiach, żaba uległa (która nie ulegnie skorpionowi) i z obawą płynie ze skorpionem na drugą stronę rzeczki.Gdy już skorpion poczuł się bezpiecznie,machnął ogonem i żabę użądlił.Ona wydając ostatnie tchnienie wyszeptała:
    -Dlaczego to zrobiłeś, przecież przysięgałeś że mi nie zrobisz krzywdy?
    -Wybacz kochana żabko-mówi skorpion, ja nie chciałem, jak bóg mi miły, ale ja już mam taką naturę ;)

    Jak bym był skorpionem, to bym się chyba pociął tępym nożem ;)
    Pozdrawiam z przymrużeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję :)